Dlaczego rodzic też potrzebuje wsparcia

Ewolucja nigdy nie zakładała, że jedno zmęczone naczelne uniesie dzieciaka samo, bez pomocy stada. Ktoś pilnował ognia, ktoś nosił malucha, ktoś inny po prostu był w pobliżu, żeby zmęczona matka mogła na chwilę odłożyć czujność. Dziś zostaje sam rodzic, kredyt i przekonanie, że powinien dawać radę w pojedynkę. Nie powinien.

Jest takie zdanie, którego prawie nigdy nie słyszę wypowiedziane głośno w gabinecie, choć widzę je codziennie wypisane na twarzach: rodzic też potrzebuje wsparcia. Kiedy to mówię wprost, w powietrzu robi się gęsto. Bo zaraz odzywa się głos w głowie — „ale przecież to dziecko ma trudność, to ono potrzebuje pomocy, ja muszę być silny”. I tu zaczyna się nieporozumienie, które kosztuje całe rodziny więcej, niż się wydaje.

Czytaj dalej „Dlaczego rodzic też potrzebuje wsparcia”