Wychowanie bezstresowe, czyli jak wyhodować tyrana w kapciach

Poradnik odwrotny: jak z uroczego bobasa wyhodować trzydziestolatka, który dziwi się, że szef nie proponuje kółeczka uczuć, tylko wypowiedzenie. Spoiler: wystarczy nie mieć zasad.

Kiedyś dzieci bały się rodziców. Dziś rodzice boją się dzieci. Postęp? Jasne. W końcu ktoś musiał przejąć władzę, a czterolatki od dawna czekały na swoją kolej.

Wychowanie bezstresowe.

Sama nazwa brzmi jak reklama kremu przeciwzmarszczkowego. Żadnych zasad, żadnych konsekwencji, za to hektolitry „rozumienia” i „przestrzeni na emocje”. Tylko że ta przestrzeń jakoś dziwnie zawsze kończy się tak samo: rodzic śpi na materacu pod drzwiami, a czterolatek okupuje łóżko małżeńskie jak Napoleon Moskwę. Z tą różnicą, że Napoleona z Moskwy w końcu wyrzucono. Czterolatka z sypialni nie wyrzuci nikt.

Czytaj dalej „Wychowanie bezstresowe, czyli jak wyhodować tyrana w kapciach”