Od Dreptaka do psychologa

Jeszcze kilka osób kojarzy mnie, jako Dreptaka – faceta, który kiedyś mówił i pisał z przymrużeniem oka o psychologii codzienności, rozterkach współczesnego jaskiniowca i tym, dlaczego czasem najchętniej uciekłby do lasu zamiast na kolejne spotkanie online. Pisałem prosto z głowy, z humorem i dystansem, bez akademickiej spinki. Było w tym sporo intuicji, życiowych obserwacji i (czasem) ironii wobec świata.

Na przykład pisałem o człowieku w cywilizacji. Dawno to było…

Z czasem jednak… coś się zmieniło.
Postanowiłem sprawdzić, czy to, co czuję i myślę, ma naukowe podstawy – i czy za moimi przemyśleniami stoi coś więcej niż tylko poczucie humoru. Poszedłem na studia psychologiczne, zarywałem noce nad książkami Bowlby’ego, Bussa i Fromma, a potem… zacząłem pracować z ludźmi.
I wtedy okazało się, że człowiek to znacznie więcej niż produkt ewolucji z paroma defektami fabrycznymi.

Czego nauczyłem się po drodze?

Że intuicja i wiedza praktyczna to fajny start, ale teoria i praktyka uczą pokory wobec złożoności ludzkiej psychiki, że za każdym żartem czy uproszczeniem kryje się czyjeś prawdziwe cierpienie albo nadzieja, że w pracy psychologa najważniejsze są relacje, empatia i umiejętność słuchania – a nie tylko błyskotliwe analogie do czasów jaskiniowych.

Że każdy ma prawo czuć się czasem Dreptakiem, ale warto dać sobie szansę na zmianę, rozwój.

Dziś, choć mam już za sobą wiele lat pracy i nauki, nie wstydzę się swojego bycia Dreptakiem – wręcz przeciwnie, to część mojej drogi.
To dzięki niemu rozumiem, jak bardzo potrzebujemy języka zrozumiałego, autentycznego i pozbawionego zadęcia. Staram się łączyć tę dawną lekkość z profesjonalizmem, pomagając ludziom odnaleźć sens w chaosie codzienności – bez moralizowania, za to z szacunkiem i otwartością.

Może to właśnie o to chodzi w mojej ewolucji.
Zobaczyłem, że warto nie przestawać zadawać pytań, nie bać się śmiać z własnych uproszczeń i nie zapominać, że nawet w gabinecie psychologicznym wciąż można zostać Dreptakiem. Nie rezygnować ze swobodnego, przystępnego języka zrozumiałego dla każdego.

2 komentarze do “Od Dreptaka do psychologa”

  1. Ten tekst brzmi bardzo autentycznie, bo nie próbuje odcinać się od wcześniejszej wersji siebie, tylko pokazuje ciągłość drogi. Podoba mi się to, że „Dreptak” nie zostaje tu ośmieszony ani unieważniony, tylko staje się punktem wyjścia do czegoś głębszego. Daje to poczucie, że rozwój nie polega na porzucaniu tego, kim się było, ale na dokładaniu kolejnych warstw – wiedzy, doświadczenia i pokory wobec drugiego człowieka. To rzadkie i bardzo ludzkie podejście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *